Wynająłem prywatnego detektywa na jedenaście dni. Chcę postawić sprawę jasno. Nie podobało mi się to. Czułem się jak ofiara, mimo że to ja byłem ofiarą – jakbym używał na sobie skalpela, bo chirurgowi nie można ufać. Miał na imię Darnell, był dokładny i nie przejmował się niczym. Potwierdził to, co już wiedziałem i dodał kilka rzeczy, których nie wiedziałem.
Raport Darnella liczył czternaście stron. Przeczytałem go raz w samochodzie na parkingu pod naszym biurem, a potem zamknąłem w biurku i nie ruszałem przez tydzień. Zdjęcia były najtrudniejszą częścią. Spodziewałam się, że będą pokazywać pewien sposób, ale Gary się na nich uśmiechał. Ten nieskrywany uśmiech, o którym myślałam, że jest tylko mój.