Usiadła i spojrzała na mnie tak, jak ludzie patrzą na wypadek samochodowy, który spowodowali – winna, szukająca, jeszcze nie pewna, jak poważne są szkody. Pozwoliłem, by cisza trwała kilka sekund dłużej, niż było to wygodne. Cisza to presja. W zeznaniach sprawia, że ludzie wypełniają przestrzeń rzeczami, których nie planowali powiedzieć.
„Jak długo się znacie?” – zapytała. Jej głos był stabilniejszy niż dłonie. Uszanowałem ten wysiłek. „Wystarczająco długo – odpowiedziałem. „Ale nie jestem tu po to Zamrugała. To nie było otwarcie, które przećwiczyła. To dobrze. Przećwiczone rozmowy dają przećwiczone odpowiedzi, a ja nie przyszedłem tu po nic, co przygotowała wcześniej.