Yvonne wiedziała, że Grant Harmon zwrócił się do jej firmy z propozycją legalnego zlecenia osiemnaście miesięcy temu. Kontrakt był prawdziwy, wyniki były prawdziwe, a opłaty były prawdziwe. Ale po trzech miesiącach zażądał, aby pewne ustalenia zostały zgłoszone w inny sposób – nie sfałszowane dokładnie, ale ujęte w sposób, w jaki dane nie do końca się potwierdzały.
Odepchnęła go. Oczarował ją, a potem, gdzieś w tym przepychaniu się i czarowaniu, zaczęło się coś osobistego. Nie była z tego dumna. Powiedziała to, patrząc bezpośrednio na mnie, co doceniłem. „Nie proszę cię o wybaczenie – powiedziała. „Chcę tylko, żebyś wiedział, że nie jestem osobą, która to robi. Z wyjątkiem tego, że ja to zrobiłam”