Zadzwoniłam do Darnella. Powiedziałem mu, że potrzebuję więcej – nie tylko ruchów Gary’ego, ale i jego pochodzenia. Akta urodzenia, wykształcenie, wcześniejsze adresy, cokolwiek sprzed Portland. Oddzwonił po trzech dniach, szybciej niż się spodziewałam i wolniej niż potrzebowałam. „Elena” – powiedział, a coś w sposobie, w jaki wypowiedział moje imię, sprawiło, że odłożyłam kawę i usiadłam nieruchomo. „To jest skomplikowane”
Numer ubezpieczenia społecznego Gary’ego Whitfielda został wydany w 1987 roku chłopcu z Akron w stanie Ohio, który zmarł w wieku dziewięciu lat. Na konferencji w Portland, gdzie się spotkaliśmy, gdzie wydawał się tak odświeżająco nieudawany, nosił tożsamość zmarłego dziecka. Wyszłam za mąż za mężczyznę, którego pierwsze legalne nazwisko wcale nie było nazwiskiem. To była kradzież.