Pressman był potężny. Rozwód, biorąc pod uwagę postępowanie karne i fałszywą tożsamość, potoczył się w sposób, którego się nie spodziewałam – szybciej, czyściej, z konsekwencjami dla majątku małżeńskiego, które zdecydowanie przechyliły się na moją korzyść. Zespół prawny Gary’ego walczył, ale stracił grunt pod nogami. Pressman nazwał to czystym zamachem. Ja nazwałem to arytmetyką.
Były ciężkie tygodnie. Nie będę udawać, że było inaczej. Tygodnie, w których dom przy Calloway Street mniej przypominał dom, który odzyskałem, a bardziej miejsce zbrodni, w którym wciąż mieszkałem. Wystawiłam go na sprzedaż w trzecim miesiącu. Spakowałem jedenaście lat do pudeł z wydajnością kogoś, kto nauczył się oddzielać dowody od żalu.