Zaczął chodzić na siłownię o szóstej rano. Gary nigdy nie był porannym człowiekiem. W ciągu jedenastu lat nigdy nie widziałem go wstającego przed siódmą bez skargi. Nic nie powiedziałem. Zanotowałem to. Zacząłem po cichu tworzyć w głowie akta w sposób, w jaki tworzę każde akta – metodycznie, bez emocji, jeden fakt po drugim.
Woda kolońska była nowa. Nie różniła się drastycznie – tylko o pół stopnia, tak jak porusza się igła kompasu, zanim zauważysz, że zmienił się teren. Rozpoznałam, że to coś drogiego, ale nie coś, co wybrał dla siebie. Gary nosił ten sam cedr i bergamotkę przez dekadę. Ktoś inny wybrał ten zapach.