Mężczyzna rzuca się, by uratować małego nosorożca z drogi – kilka sekund później serce mu zamiera

Wyciągnęli go na środek opustoszałego, bezkształtnego odcinka zarośli, wiele mil od jakiejkolwiek drogi. „Potraktuj to jako przewagę” – zaśmiał się kłusownik, rzucając Eliasa na ziemię. Gdy ciężarówka ożyła i odjechała, Elias krzyczał, błagając ich, wijąc się w błocie z rękami wciąż związanymi za plecami.


Patrzył, jak ich tylne światła znikają w pogłębiającej się ciemności, czerwony blask zanika, aż stał się tylko wspomnieniem. Był sam. Ciężarówka zniknęła. Cielę zniknęło. Wiatr wzmógł się, niosąc zapach suchej ziemi i zbliżającego się deszczu. Elias próbował wstać, ale nogi miał jak z ołowiu. Powaga sytuacji spowiła go niczym całun.


Zawiódł cielę, zawiódł matkę, a teraz był zagubiony na pustkowiu, które nie okazywało litości zagubionym. Był całkowicie zdany na łaskę nocy.