Łódź podwodna wynurza się w środku miasta – pracownicy obsługi zaglądają do środka

Komandor H.R. Voss

Gerald Parr, historyk morski, z którym wcześniej rozmawiał Declan, zidentyfikował to nazwisko w ciągu czterech godzin. Komandor Henry Raymond Voss z Królewskiej Marynarki Wojennej zginął na Północnym Atlantyku 14 lutego 1942 r., gdy jego okręt został trafiony torpedą wroga. Został wpisany na Narodową Listę Honorową. W kościele w Portsmouth znajdowała się tablica pamiątkowa. Wdowa po nim wyszła ponownie za mąż w 1947 roku.

A jednak jego nazwisko zostało zapisane na wewnętrznej stronie okładki dziennika pokładowego niemieckiej łodzi podwodnej, z datą wpisu pod koniec 1943 roku – ponad rok po jego oficjalnej śmierci.

Parr siedział naprzeciwko Declana w pożyczonym biurze rady, a dziennik leżał między nimi w torbie na dowody. „Istnieją precedensy – powiedział ostrożnie – oficerów wziętych do niewoli, którzy nie zostali zarejestrowani jako jeńcy wojenni. Były operacje wywiadowcze, w których śmierć człowieka została sfabrykowana jako przykrywka. Wielu też uciekło – choć niechętnie używam tego słowa bez większej ilości dowodów Spojrzał na torbę. „Ale obecność tej łodzi podwodnej w wojennym ośrodku testowania zbiorników, w warunkach pozornej tajemnicy i z informacją o rzekomo martwym brytyjskim oficerze w środku.. Urwał.