W tym momencie cierpliwość ochroniarzy wyparowała. Dwóch z nich chwyciło go za ramiona i wyprowadziło ze szpitala. Fala porażki przetoczyła się przez George’a, ale postanowił nie walczyć. Przynajmniej znów zobaczył twarz lekarza i usłyszał przepraszające „przepraszam”. To był dowód na to, że nie miał urojeń i wzmocniło jego determinację, by się nie poddawać.
Obiecał sobie, że wróci. Opracowałby strategię. I w końcu odkryje kilka odpowiedzi. Był tego pewien.
Po powrocie do domu George skorzystał z chwili spokoju. Wyrażenie „przepraszam” rozbrzmiewało w jego umyśle, upiornym echem, które kręciło się w jego myślach, podsycając determinację do odkrycia prawdy. Wtedy zaświtał mu pewien pomysł. Mógł spróbować zinfiltrować szpital podczas nocnej zmiany; ci pracownicy nie rozpoznaliby go. Musiał jednak milczeć, bo gdyby jego żona Laura zauważyła jego nieobecność, z pewnością byłaby niezadowolona.