Po pół dekadzie w śpiączce mężczyzna budzi się i słyszy, jak lekarz mówi: „Przepraszam””

Dzięki dobrze opracowanemu planowi i odrobinie zuchwałości, George znalazł się w centralnym punkcie szpitala – w pokoju z aktami, ogromnym rezerwuarze historii pacjentów. W zamieszaniu wywołanym wcześniejszą eskortą ze szpitala, sprytnie wyrwał lekarzowi kartę wstępu, dając mu złoty bilet wstępu do niedostępnych w innym przypadku obszarów szpitala.

Był pewien, że w jego dokumentacji medycznej wystąpiła anomalia. Wyglądało to tak, jakby lekarze majstrowali przy nich, być może po to, by coś ukryć. Ale co takiego ukrywali? Jego misją było odkrycie jego oryginalnych akt medycznych, ukrytych kluczy do zagadki jego przeszłości. Było to przedsięwzięcie wysokiego ryzyka; każdy odgłos zbliżających się kroków powodował, że adrenalina pulsowała w jego żyłach, powodując łomotanie serca.

Otaczały go wysokie półki pełne niezliczonych akt, rzucających długie, zapadające w pamięć cienie w skąpym oświetleniu pokoju. Powietrze przesycone było stęchłym zapachem starego papieru, mieszającym się z typowym zapachem sterylności szpitali. Atmosfera była ciężka od napięcia, a każde tyknięcie zegara ściennego odbijało się złowieszczo w cichym pokoju.