Oczy George’a rozszerzyły się w szoku. To nie może być prawda, prawda? Nikt nie mógł być tak złośliwy. Ale tam było, napisane czarno na białym. Jeśli byli zdolni do takiego oszustwa, co jeszcze mogli ukrywać? Przeszedł go dreszcz i ogarnęła go fala strachu. Wiedział, że musi natychmiast powiadomić władze.
Szybko schował dokumenty pod kamizelką. Jego ręka przesunęła się do klamki, wahając się przez ułamek sekundy, zanim powoli ją nacisnął. Serce waliło mu w piersi, gdy wyjrzał przez szparę w drzwiach i stwierdził, że korytarz jest pusty.
To była jego szansa na ucieczkę. Nie tracąc ani chwili, wyszedł na korytarz i skierował się w stronę wejścia do szpitala. „Idź swobodnie, po prostu idź swobodnie” – powtarzał w głowie jak mantrę, mając nadzieję, że udana nonszalancja nie pozwoli mu zwrócić na siebie uwagi.