Uświadomienie sobie tego nie nastąpiło natychmiast. W rzeczywistości prawie całkowicie to zignorowali. Do tego momentu łazienka sama w sobie stała się centrum uwagi. Każda sesja sprzątania koncentrowała się wokół oczywistych miejsc – toalety, płytek, zlewu, a nawet odpływów. Jeśli coś brzydko pachniało, z pewnością musiało pochodzić z jednego z nich. Ale w końcu zauważyli coś dziwnego. Zapach wydawał się silniejszy w jednej określonej części pokoju. Nie wszędzie. Tylko… w pobliżu toalety.
Na początku nie miało to sensu. Podłoga była już wyszorowana. Ściany były czyste. Nawet miejsca za toaletą były sprawdzane więcej niż raz. Nic nie wyglądało na brudne. A jednak za każdym razem, gdy wchodzili do łazienki, ten sam słaby zapach zdawał się osiadać dokładnie w tym samym miejscu. Wtedy sprzątanie się zmieniło. Zamiast skupiać się na oczywistych miejscach, zaczęli zwracać uwagę na rzeczy, które zwykle są ignorowane. Mniejsze szczegóły. Przedmioty, które pozostają w łazience na stałe i nikt już o nich nie myśli.
I niemal natychmiast jedna rzecz zaczęła wyróżniać się bardziej niż wszystko inne. Nie dlatego, że wyglądała na brudną. Ale dlatego, że tak naprawdę nigdy nie była czyszczona.