Sarah zesztywniała, a jej głos zabrzmiał ostro. – To raczej ja powinnam zadać panu to pytanie. To mój dom. Co pan tu robi? – Mężczyzna był coraz bardziej zdezorientowany i cofnął się, by spojrzeć na parę stojącą za nim. – Pański dom? Proszę pani, jestem agentem nieruchomości. Właśnie przeprowadzamy ostatnią inspekcję przed finalizacją transakcji. Nowi nabywcy zapoznawali się z rozkładem pomieszczeń”.
Sarah wpatrywała się w niego, zupełnie nic nie rozumiejąc. „Nabywcy? Ta nieruchomość należy do mnie i mojego brata. Absolutnie nie jest na sprzedaż”. Profesjonalny uśmiech agenta zniknął bez śladu. Otworzył cyfrowy folder na tablecie i obrócił ekran w jej stronę. „Przykro mi, ale to likwidacja z nakazu sądowego. Nieruchomość jest obecnie przedmiotem sprzedaży z depozytem powierniczym, a przelewy finalizujące transakcję mają zostać zrealizowane w ciągu mniej niż czterdziestu ośmiu godzin”.
Sarah poczuła, jak świat chwieje się pod jej stopami. Zanim agent zdążył nawet dokończyć zdanie, odwróciła się na pięcie i zbiegła po schodach do swojego samochodu. Musiała to powstrzymać.