Brennan postanowił argumentować, że telefony nie powinny być zakazane w szkołach. Był to rozsądny temat dla piętnastolatka — każdy miał na ten temat swoje zdanie — a jego szkic, kiedy go przeczytała, był dopracowany i dobrze skonstruowany w sposób, który nie pasował do tego, jak zazwyczaj układał zdania. Nie mogła podjąć działań na podstawie podejrzeń dotyczących samego szkicu i nawet nie próbowała.
Na marginesie napisała jedną uwagę: Przygotuj się do wyjaśnienia własnymi słowami uzasadnienia zawartego w drugim akapicie. Na tydzień przed obronami przeprowadziła krótkie ćwiczenie demonstracyjne. Studenci zwrócili się do partnera i wyjaśnili najsilniejszy argument przeciwko własnemu stanowisku — najlepszy powód, dla którego ktoś mógłby się z nimi nie zgodzić. Chodziła po sali i zatrzymała się przy biurku Brennana.
Powiedział, że ludzie mogą argumentować, iż telefony rozpraszają uwagę. Zapytała, co w jego eseju znajduje się w odpowiedzi na tę konkretną obawę. Odpowiedział: „To wszystko jest w moim eseju, prawda?”. Poprosiła go, by wyjaśnił jej, w jaki sposób. Spojrzał na swój szkic i przeczytał na głos jedno zdanie. Skinęła głową i przeszła dalej. Niedaleko zauważyła Deacona obserwującego Brennana z wyrazem twarzy, którego nie potrafiła do końca zidentyfikować.