„To nie był bałagan, Arthurze – powiedział oficer prowadzący, jego głos obniżył się do niskiego, poważnego tonu. „Sierżant uważa, że to była ambra. Jest to w zasadzie starzejąca się wydzielina kaszalota, ale jest używana w najdroższych perfumach na świecie. Nie bez powodu nazywają ją „pływającym złotem”. Jeśli to właśnie znajdowało się w tym kombinezonie, jest warte ogromną fortunę – z pewnością więcej niż złoto, którego szukałeś”
Serce Arthura stanęło. Wpatrywał się w oficera, a przez jego umysł przemknął obraz kępek unoszących się na fali. „Wyrzuciłem je z powrotem – wyszeptał, a głos mu się załamał. „Dziesięć minut temu wyrzuciłem je do oceanu Policjanci złagodnieli, a jeden z nich wyciągnął rękę, by poklepać go po ramieniu w geście współczucia. „Hej, nie obwiniaj się, Arthur – powiedział łagodnie policjant. „Skąd miałeś wiedzieć? Większość ludzi zrobiłaby to samo”
Arthur spojrzał na swoje poplamione, piżmowe dłonie i zdał sobie sprawę, że ocean w końcu odebrał swoją nagrodę.