Ta babcia mści się za skradzione owoce – złodzieja spotkała poetycka sprawiedliwość

Wściekła i roztrzęsiona Mary pomaszerowała prosto na lokalny posterunek policji. Młody oficer dyżurny wysłuchał jej skargi z protekcjonalnym uśmiechem, leniwie bazgrząc w małym notatniku. „Słuchaj, Mary”, złapał oddech i zachichotał, odstawiając kawę. „Mówisz o może pół tuzinie owoców. Jest tydzień przed targami. To prawie na pewno tylko miejscowi nastolatkowie robiący psikusa lub szukający szybkiej przekąski w drodze do domu


„Nie możemy wysłać radiowozu ani wszcząć formalnego śledztwa w sprawie zaginionej garści produktów. Jeśli nie masz dowodów w postaci nagrań wideo lub nazwiska podejrzanego, mamy związane ręce. To tylko drobna uciążliwość” Mary opuściła komisariat czując się całkowicie niewidzialna. System pozwalał na kradzież, ponieważ ilość była niewielka, całkowicie ignorując to, ile duszy i wysiłku włożyła w te wyjątkowe owoce. Jeśli prawo nie będzie chronić tego, co utrzymywało ją przy życiu, będzie musiała wziąć sprawy w swoje ręce.