Gdy jej oczy się dostosowały, przerażająca zjawa zniknęła. W kącie stał z obnażonymi zębami bardzo duży, bardzo zestresowany bóbr. Jego szeroki, skórzasty ogon był sprawcą silnego uderzenia. Zupełny absurd sytuacji ogarnął ją, natychmiast rozpuszczając jej przerażenie. Zdając sobie sprawę, że biedne zwierzę jest tak samo przerażone jak ona, Sarah powoli zsunęła się z futryny. Usiadła płasko na podłodze, by nie sprawiać wrażenia groźnej, trzymając ręce na widoku.
„Cześć, kolego – szepnęła łagodnie. „Nic ci nie jest Wyczuwając, że niebezpieczeństwo minęło, bóbr stopniowo przestał uderzać ogonem i uspokoił się. Pierwszym odruchem Sary było otwarcie tylnych drzwi i wypłoszenie bobra na zewnątrz. Wstrzymała się jednak. Gdyby wypuściła go na wolność, zdezorientowane stworzenie mogłoby zawędrować na główną drogę lub wspiąć się do czyjegoś domu i narazić się na niebezpieczeństwo.
Nie, najlepiej było pozwolić profesjonalistom zająć się tą sprawą. Ostrożnie sięgnęła do kieszeni, wyciągnęła telefon i wybrała numer służb ochrony zwierząt.