Helen stała przez chwilę w bezruchu, czując, jak ogarnia ją panika. Odwróciła się z powrotem w stronę ulicy w momencie, gdy pani Patel z naprzeciwka machała swoim wężem ogrodowym. „Dzień dobry, Helen! Helen wymusiła uśmiech. „Dzień dobry. Widziałaś ostatnio Lisę albo dzieci? Pani Patel przechyliła głowę, zastanawiając się.
„Tak. Myślę, że w zeszły weekend. Wyjechali wcześnie rano w sobotę z dużym bagażem. Powiedzieli, że wybierają się na wycieczkę. Brzmiało to tak, jakby potrzebowali przerwy Helen ścisnęło się gardło. „Wycieczka? Pani Patel skinęła radośnie głową. „Tak właśnie powiedzieli. Domyśliłam się, że wiesz, bo wyglądali, jakby im się trochę spieszyło Helen próbowała się uśmiechnąć, choć jej twarz wydawała się drewniana.