I wtedy zadzwonił telefon. Dźwięk wstrząsnął nią. Zamarła, puls dudnił jej w uszach. Przez chwilę się nie ruszała, a potem zobaczyła imię migające na ekranie: Lisa. Gardło jej się ścisnęło. Odpowiedziała. „Lisa?” Jej głos był cichszy niż zamierzała. „Gdzie jesteś? Co się dzieje? Byłam…”
„Mamo – przerwała Lisa, jej ton był płaski, niemal swobodny. „Spokojnie, dobrze? Nic nam nie jest. Właśnie wróciliśmy z wakacji. Dzieci są wykończone, a David i ja jesteśmy kompletnie wyczerpani. Potrzebujemy kilku dni na odpoczynek i nadrobienie zaległości w pracy. Możesz zabrać dzieci na trochę?” Helen zamrugała, oszołomiona. „Wakacje?” powtórzyła.