Zapomniałam torebki i wróciłam, a kierownik poprosił mnie, żebym „obejrzała ten film bezpieczeństwa…”

„To proste – powiedział Daniel pewnego wieczoru, teraz już bardziej stanowczo. „Przyjmujesz mandat. Zapłać grzywnę. Na tym koniec” „A jeśli tego nie zrobię? – zapytała. Odetchnął powoli. Opanował się. „Wtedy sprawa zamienia się w coś innego. W śledztwo. Ludzie zaczynają pytać, w jaki sposób dostał się do twojego organizmu, skoro twierdzisz, że go nie brałaś Wpatrywała się w niego. „Bo nie brałam”

„Wierzę ci – powiedział szybko. Zbyt szybko. „Ale wiara to nie to samo, co dowód. A dowód zachęca do zadawania pytań Sięgnął przez stół, przykrywając jej dłoń swoją. Znajome. Ugruntowujące. „Nie chcesz, żeby przetrząsali twoje życie – kontynuował. „Twoją dokumentację medyczną. Twoją pracę. Dom. Zwłaszcza nie teraz”