Żaglówka utknęła na mieliźnie i napotkała piratów – to, co załoga robi, by przetrwać, wprawia wszystkich w osłupienie!

Ale Liam nie mógł. Krzyki z drugiego brzegu były niemożliwe do zignorowania – teraz głośne, gniewne, jak obietnica tego, co miało nadejść. Hałas stawał się coraz głośniejszy – silniki warczały, głosy wznosiły się w gardłowym chórze, który unosił się nad wodą. W powietrze wzbiła się mgła, gdy pierwsza łódź zbliżyła się, w ostatniej sekundzie gwałtownie skręcając.

Jej kadłub uderzył z łoskotem w burtę Aurory’s Wake. Liam krzyknął, potykając się o reling. Jedna z jego walizek ześlizgnęła się po pokładzie z obrzydliwym zgrzytem, zanim Ethan złapał ją butem. „Trzymaj się!” Krzyknął Ethan. Uderzenie pchnęło ich w bok, obracając dziób na tyle, by zepchnąć ich z kursu.