Przy oknie wiosenne światło ogrzewało ich ramiona. Śnieg topniał w strumieniach na zewnątrz, świat się rozmrażał. Lauren napotkała spojrzenie Mabel, z pełną klatką piersiową. Tym razem, przez wątpliwości, zaufała swojej percepcji i to uwolniło je obie, po cichu, nieodwołalnie.
Siedziały przy oknie, światło ogrzewało stare dłonie. Mabel uśmiechnęła się słabo, naprawdę. „Na chwilę zapomniałam, czego chciałam Lauren ścisnęła jej palce, klatka piersiowa była lekka. Tym razem zaufała swojemu postrzeganiu przez mgłę wątpliwości i to zmieniło wszystko dla nich obu.