Nie podał jej. Trzymał ją obiema rękami, patrząc na nią, a nie na nią. „Przepisywałem to kilka razy – powiedział. „Przyjechałem tu dziś rano, przepisując to jeszcze raz zeszłej nocy. Nosiłem ze sobą jakąś wersję tego dokumentu przez długi czas Jej imię było napisane z przodu starannym, formalnym pismem.
Helen pochyliła się do przodu. Jej palce były o centymetr od niego, gdy dźwięk z wnętrza sali przerwał wszystko – ostry, naglący, przecinający muzykę i szmer czterdziestu osób. Nie był to krzyk. Dźwięk, jaki wydaje pomieszczenie, gdy coś poszło nie tak.