Poprowadziła go bocznym wejściem, z dala od głównego strumienia gości, wzdłuż krótkiego korytarza pachnącego starym kamieniem i świeżymi kwiatami. Była spokojna w sposób, który następował po podjęciu decyzji, a nie ją poprzedzał. Cokolwiek miało nastąpić, była na to gotowa. Podejrzewała, że przygotowywała się do tego przez dziewięć lat.
Zastała Richarda przy barze, z kieliszkiem wina w dłoni, rozmawiającego z mężem Claire, Marcusem. Zobaczył stojącego za nią Owena i zamilkł. Marcus, rozglądając się po pokoju, wymówił się po cichu. Helen zbliżyła się do Richarda i ujęła jego twarz w obie dłonie.