Dochodzenie na mocy ustawy o skarbie zakończyło się następnej wiosny. Przedmioty zostały uznane za skarb, co oznaczało, że formalnie przeszły na własność rządu, a komisja wyceniająca oszacowała ich wartość i wyznaczyła nagrodę. Miała ona zostać podzielona równo pomiędzy Geralda jako znalazcę i właściciela ziemskiego, którym również był Gerald, i wydana w odpowiednim czasie. Muzeum Yorkshire wyraziło duże zainteresowanie nabyciem kolekcji i utrzymaniem jej w regionie. Dr Okafor nazwał je, z charakterystycznym niedopowiedzeniem, znaczącym znaleziskiem. Wycena, kiedy do nas dotarła, była na tyle znacząca, że Miriam usiadła. Gerald przyglądał się jej przez chwilę, po czym schował list do kuchennej szuflady. Nie był do końca pewien, co czuje. Coś bardziej skomplikowanego niż zadowolenie.
Wrócił do Ackermana w maju – częściowo po to, by go poinformować, częściowo z poczucia, że ten człowiek zasługuje na to, by wiedzieć, co jego ostrożne szacunki wprawiły w ruch. Ackerman wysłuchał pełnej relacji bez przerwy, tak jak za pierwszym razem. „Pomyślałem, że to może być coś” – powiedział. „Dlatego powiedziałem ci, żebyś tego nie sprzedawał. Niektóre rzeczy można zobaczyć w pracy. Jest w nich intencja, która się nie starzeje. Cieszę się, że wróciłeś, by mi o tym powiedzieć”
Gerald szedł do domu przez Harrogate z rękami w kieszeniach. Kiedy dotarł na miejsce, ogród wyglądał zupełnie zwyczajnie – pas ziemi, kilka fasolek, mięta uciekająca z doniczki. Stanął przy tylnych drzwiach i spojrzał na skrawek ziemi, gdzie wykop został wypełniony i wyrównany, porośnięty już nową trawą. Ktoś wybrał to miejsce. Z powodów, których nikt nigdy do końca nie pozna, na przestrzeni ponad dwóch tysiącleci, zdecydowano, że to właśnie tutaj powinno spoczywać coś cennego. Gerald uważał, że to na swój sposób wystarczająca wiedza.