Funkcjonariusze ostrożnie załadowali ranną sukę do pojazdu ratunkowego, a Max eskortował ją prosto do środka, nie odstępując jej na nawet sekundę. Kilka dni później, po przeprowadzeniu szeroko zakrojonych poszukiwań w lesie, władze hrabstwa oficjalnie ogłosiły, że plotka o drapieżniku jest bezpodstawna. Nie było żadnego wilka ani pumy; to po prostu Max realizował swoje nocne dostawy jedzenia.
Główny funkcjonariusz służb kontroli zwierząt nawet się zaśmiał, gdy wpadł sprawdzić, co u psów, żartując do Chloe, że bujna wyobraźnia sąsiadów całkowicie wyolbrzymiła postać chudego doga niemieckiego. – Zrobili z niego drapieżnika szczytowego – uśmiechnął się funkcjonariusz, głaszcząc Maxa po głowie. „Okazuje się, że to po prostu oddany ojciec”.
Dwa miesiące później ostrzeżenia na skrzynkach pocztowych już dawno zniknęły, zastąpione przez wzruszającą, rozprzestrzeniającą się w sieci historię o prawdziwej głębi lojalności uratowanego chartu. W salonie Chloe matka psów była już całkowicie wyleczona i radośnie czuwała nad swoimi dobrze rozwijającymi się szczeniętami, podczas gdy Max wreszcie spał spokojnie, mając swoją sekretną watahę w końcu bezpieczną.