Pies nie daje kobiecie spokoju — kiedy mąż dowiaduje się, co się dzieje, wzywa policję

Znalazł to przez przypadek. Nie szukał niczego – sprzątał z kuchennego stołu nagromadzone w ciągu tygodnia śmieci, kiedy spod stosu nieotwartych listów wysunęła się podarta koperta. Adres zwrotny wskazywał na mieszkanie w Lewisham. Nie było nazwiska. Koperta była pusta, list prawdopodobnie znajdował się gdzie indziej, ale stał tam, trzymając ją przez chwilę, zanim odłożył ją na bok. Wieczorem już o tym zapomniał.

Nie zapomniał jednak o rozmowie telefonicznej, którą podsłuchał trzy dni później. Schodził po schodach, gdy usłyszał z kuchni głos Zoe, cichy i opanowany: „Wiem, rozumiem – tak, zachowałam je wszystkie – nie, on nie wie”. Chwila ciszy. Potem: „Tak zrobię. Zadzwonię, jeśli coś się zmieni”. Zatrzymał się na półpiętrze.

Kiedy dotarł do kuchni, ona już skończyła rozmowę, napełniała czajnik, odwróciła się, uśmiechnęła do niego i zapytała, czy chce herbatę. Odpowiedział, że tak. Usiadł przy stole, a ona nalała dwie filiżanki. Rozmawiali o czymś zupełnie innym, a on wmawiał sobie, że gdyby było się czym martwić, to by mu o tym powiedziała.