Leo stał przed pokojem Soline, a obok niego stał Toby. Przez szybę dostrzegł szczupłą kobietę leżącą pod białymi kocami, z rurką tlenową spoczywającą pod nosem. Wyglądała na starszą i słabszą niż kobieta na wycinku z gazety, ale Leo rozpoznał jej oczy.
Toby chwycił Leo za rękę i wciągnął go do środka. Soline odwróciła głowę, spodziewając się jedynie swojego syna. Kiedy zobaczyła Leo, zaparło jej dech w piersiach. – Leo Dunne – wyszeptała. Leo podszedł bliżej. – Toby mnie znalazł.
Soline spojrzała na Toby’ego, oszołomiona. Jej oczy wypełniły się łzami. Nigdy go nie wysłała. Nigdy nie wyobrażała sobie, że weźmie ten wycinek, opuści szpital, podąży tą trasą i sprowadzi z powrotem mężczyznę z jej opowieści. Toby ostrożnie wspiął się na łóżko, a Soline przytuliła go mocno, sięgając jednocześnie drugą ręką w stronę Leo.