Nieświeży zapach sprawił, że był przekonany, że jego sąsiad ukrywa mroczny sekret. Kiedy w końcu zajrzał do środka, prawda sprawiła, że łzawiły mu oczy

Arthur wrócił na swoje patio, jego oczy płonęły od uporczywego smrodu. Czuł się całkowicie odrzucony przez świat. Policja uważała go za żart, sąsiedzi mieli go za wariata, a jego własny zarząd zneutralizował jego autorytet. Był całkowicie zdany na siebie. Spoglądał przez ogrodzenie na zaciemniony garaż Hendersona. Jeśli chciał, żeby policja się ruszyła, jeśli chciał, żeby Clara podpisała papiery, potrzebował niezaprzeczalnego dowodu.


Przerzucił segregator do drobnej luki: Paragraf 9: Zarząd zachowuje prawo do wejścia w celu przeprowadzenia awaryjnych inspekcji nieruchomości, jeśli bezpośrednie niebezpieczeństwo zagraża wartości nieruchomości. Było to słabe uzasadnienie, a robienie tego bez zgody zarządu technicznie naruszało jego własne protokoły. Ale Arthura nie obowiązywały już żadne zasady. Musiał udowodnić, że ma rację. Chwycił z szopy ciężkie nożyce do cięcia drutu i latarkę taktyczną o dużej mocy. Zamierzał przejść przez ogrodzenie dziś wieczorem.