Bubbles wydał z siebie głośne, przeszywające miauczenie – wyraźny krzyk rozpaczy, gdy gałąź opadła jeszcze niżej. Clara sięgnęła po telefon, by zadzwonić na pogotowie, ale przewodnik grupy potrząsnął głową. – Nie ma czasu, ta gałąź pęknie za kilka minut. – Zdejmując ciężką kurtkę, spojrzał na swoich przyjaciół. – Musimy spróbować ponownie wspiąć się wyżej. Podajcie mi rękę.
Clara patrzyła z sercem w gardle, jak pozostali chłopcy podnoszą go na pierwszą stabilną gałąź. Wdrapywał się w górę z szaloną, lekkomyślną prędkością, a sucha kora drapała mu ramiona. Był teraz o kilka cali od drżącego kota, a drewno pod Bubblesem pękało dalej z głośnym TRZASKIEM.
Chłopiec wyciągnął rękę, sięgając po obrożę. Jednak nagły ruch i trzaskające drewno wprawiły kota w panikę. Bubbles syknął, odwrócił się i wykonał ślepy, desperacki skok w pustkę, dokładnie w chwili, gdy gałąź całkowicie się złamała.