Podróż w dół góry bardzo różniła się od wspinaczki. Komitet poszukiwawczy spotkał się z nimi w połowie drogi, a dwóch sąsiadów na zmianę pomagało Mathew nieść chłopca, aby zapewnić im bezpieczne zejście. Gdy przedarli się przez linię drzew, Mathew zobaczył światła swojego domu. Wyglądał jak latarnia w ciemności, ciepły i przyjazny.
Angela biegła przez podwórko, zanim ciężarówka zdążyła się zatrzymać. Mathew wyszedł i podał Michaela prosto w jej ramiona. Sąsiedzi odsunęli się, dając rodzinie chwilę prywatności, choć wielu z nich ocierało łzy z oczu. Przerażenie, które ogarnęło górę, w końcu ustąpiło.