Gdy pierwsze słabe promienie różowego słońca zaczęły zaglądać przez granitowe klify, doskonale sygnalizując początek bardzo pożądanej „złotej godziny”, influencerzy zaczęli wyłaniać się ze swoich nieskazitelnych jachtów. Byli w pełni ubrani w drogie, markowe ubrania, trzymali specjalistyczne aparaty i parujące latte dla smakoszy, gotowi uchwycić romantyczną, spokojną poranną przystań.
Dokładnie w tym momencie Arthur dał oficjalny sygnał. Jenkins gwałtownie pociągnął za postrzępioną linkę swojej masywnej, zasilanej gazem komercyjnej maszynki do mięsa. Niesamowicie głośny, ogłuszający ryk zardzewiałego dwusuwowego silnika całkowicie zburzył spokojną poranną ciszę, niczym wybuch potężnej bomby.
W tym samym czasie Pete odpalił mechaniczną myjkę przemysłową, agresywnie zdmuchując nagromadzone przez dziesięciolecia, cuchnące glony, ptasie odchody i czarny morski szlam bezpośrednio ze starych drewnianych pali w powietrze.
Ale straszny, ogłuszający hałas mechaniczny był absolutnie niczym w porównaniu z apokaliptyczną, niewidzialną falą czystego horroru, która miała fizycznie uderzyć w luksusowe jachty.