W pokoju rozległy się szepty. Ludzie pochylali się ku sobie, zespoły prawne już się przemieszczały. Mara natychmiast dostrzegła różnicę – niektóre twarze wyglądały na autentycznie zszokowane, podczas gdy inne wyglądały na winne, jakby obawiały się tej chwili i miały nadzieję, że nigdy nie nadejdzie. Zrozumiała, kogo Sloane po cichu wciągnęła do przeróbki.
Doradca nabywcy szybko wkroczył do akcji. Dotknęła rękawa prezesa i wykonała mały gest w kierunku stołu do podpisywania umów. Nie był on dramatyczny, ale ostateczny. „Ryzyko materialne” – powiedziała na tyle głośno, by usłyszeli ją najbliżsi. Podpisywanie zostało przerwane bez niczyjej zapowiedzi.