Claire obserwowała ich z drugiego końca pokoju. Podeszła teraz do Marcusa pół kroku za nią, a Owen został odpowiednio przedstawiony. Claire spojrzała na niego wzrokiem matki, miarowym, ale nie niemiłym. Wyciągnęła rękę. „Dziękuję za przybycie – powiedziała.
Helen i Richard weszli na parkiet. Na pierwszy taniec. Helen martwiła się, czy będzie w stanie być w nim w pełni obecna, czy żal będzie ją ciągnął w sposób, w jaki czasami to robiła. Richard przyciągnął ją do siebie i zbliżył usta do jej ucha. „Już dawno by się wciął – powiedział cicho – tylko po to, żeby cię zawstydzić Helen roześmiała się nagle, a zmartwienie zniknęło.