Następnego ranka Arthur wszedł do Market & Co. i wręczył Bobowi cyfrową pamięć flash. „Mały prezent od moich starych przyjaciół z federalnego działu zgodności” – mruknął Arthur. „Ulepszyli cyfrowo boczny kąt kamery rejestrującej. Wyraźnie widać palce Victorii sięgające mojego ramienia i stukające w ekran, gdy sprzątałem rozlane jajka”
Bob wpatrywał się w ekran, a jego twarz płonęła głębokim wstydem. „Arthur… Nawet nie wiem, co powiedzieć. Tak bardzo mi przykro. Powinienem był sprawdzić. Co mogę dla ciebie zrobić?
Arthur po prostu się uśmiechnął, wziął zapasową zieloną kamizelkę trzymaną dla pracowników i przypiął swoją starą plakietkę do piersi. Mrugnął do Emily, która wiwatowała przy ladzie piekarni, i poszedł w kierunku kasy numer cztery. Wreszcie był tam, gdzie chciał być, czuł się żywy, użyteczny i całkowicie spokojny.