Rankiem przed grillem Darren sprawdził jej strój, jakby była częścią jego prezentacji. „Nic poważnego” – powiedział, poprawiając zegarek w lustrze na korytarzu. „To swobodny strój, ale nadal firmowy. I proszę, nie wdawaj się w długie rozmowy o pracy. Ci ludzie żyją w innym świecie” Claire spojrzała na niego przez lustro. „Innym niż ja?” Uśmiechnął się, nie odwracając się. „Wiesz, co mam na myśli Wiedziała. Na tym polegał problem.
Na grillu Darren stał się jaśniejszy, głośniejszy i bardziej dopracowany. Przedstawił Claire jako „moją żonę” i nic więcej. Ilekroć ktoś pytał, czym się zajmuje, odpowiadał, zanim zdążyła to zrobić. „Zajmuje się domem” „Tak naprawdę nie pracuje w korporacji” „Ma swoje hobby”
Claire uśmiechnęła się, aż zabolały ją policzki. Obserwowała, jak Vivian Harlow porusza się wśród gości, bystra i spokojna, bardziej słuchając niż mówiąc. Pewnego razu wzrok Vivian padł na Claire i zatrzymał się na niej, jakby próbując ją zlokalizować. Claire odwróciła się pierwsza. Nie przyszła nikogo narażać. Przyszła przeżyć jedno popołudnie.