Funkcjonariusz sięgnął do kieszeni i wyciągnął mały, ręczny detektor – standardowe narzędzie do sprawdzania jakości powietrza w starych domach. Przytrzymał go w pobliżu otwartego otworu wentylacyjnego i w ciągu kilku sekund urządzenie zaczęło wydawać szybkie, wysokie dźwięki. Twarz funkcjonariusza zbladła. „Tlenek węgla”, wyszeptał. „Silny wyciek z przewodu pieca”
„Agresja” nie była szaleństwem; była to desperacka, heroiczna próba usunięcia dziecka z drogi cichego, bezwonnego zabójcy. Duke wyczuwał niebezpieczeństwo i ciężkie, toksyczne powietrze przez wiele dni. Kiedy próbował wyciągnąć Leo z łóżeczka, nie atakował; próbował go uratować.
Kiedy rzucił się do okna, próbował zapewnić jedyną rzecz, której brakowało w pokoju: świeże powietrze.