Istnieją porady dotyczące podróżowania, które brzmią rozsądnie, gdy tylko je usłyszysz, takie jak trzymanie paszportu w tej samej kieszeni, sfotografowanie numeru pokoju lub sprawdzenie wizjera przed otwarciem drzwi. Są też porady, które brzmią tak, jakby ktoś wymyślił je dla czystej frajdy z tego, jak dziwacznie brzmią.
Wyobraź sobie, że zameldowałeś się w hotelu, chwyciłeś kartę-klucz i przemierzyłeś labirynt wyłożonych wykładziną korytarzy. Wchodzisz do pokoju, zdejmujesz buty i przygotowujesz się na nocny odpoczynek. Ale zanim zgasisz światło, musisz wykonać jeden dziwny rytuał, przynajmniej według wielu doświadczonych podróżników.
Nie dotyczy on bagażu ani laptopa. Chodzi o skromną szklankę do picia stojącą na toaletce w łazience. Brzmi to jak żart, a może dziwny przesąd, ale osoby często podróżujące samolotem przysięgają na to. Jeśli nie wieszasz szklanki na klamce drzwi, omija cię najważniejsza kontrola bezpieczeństwa w książce.