Rytmiczny, grzmiący ryk nagle rozbrzmiał z nieba, wstrząsając szklaną kabiną. Pędząc nisko nad spienionymi falami, ogromny morski helikopter ratowniczy zbliżał się do ich pozycji. Gwałtowny wiatr z jego gigantycznych wirników wzburzył morze do szaleństwa, rozpryskując oślepiającą wodę zarówno na łódź rybacką, jak i na okręt podwodny. Helikopter wleciał prosto w szczelinę, zawisając śmiało między małą drewnianą łodzią a potężnym okrętem wojennym.
Przez potężny głośnik władze helikoptera natychmiast rozpoczęły napięte negocjacje z mostkiem łodzi podwodnej. – Odstąpcie! – warknął przez radio dowódca akcji ratowniczej. „Sprawdźcie swoje współrzędne. Ten statek rybacki pomyślnie przekroczył z powrotem Północną Linię Graniczną. Znajdujecie się obecnie na wodach międzynarodowych. Każda próba aresztowania tej załogi lub otwarcia ognia w kierunku tego statku będzie bezpośrednim, bezprawnym naruszeniem traktatu międzynarodowego!”
Sytuacja była niezwykle napięta. Przez dwie minuty, w których zapierało dech w piersiach, uzbrojeni oficerowie wpatrywali się w zawisający nad nimi helikopter. W końcu rozległy się sygnały alarmowe łodzi podwodnej. Ogromny, czarny, stalowy kadłub powoli zaczął tonąć, zanurzając się z powrotem w mrocznych głębinach morza.