Morze Północne było łupkowo-szarym lustrem, obojętnym na rosnące na kuchennym stole Arthura litery „Ostateczne zawiadomienie”. Trzy mile dalej Silver Wake szarpał rytmicznie, aż nagle świat się przechylił. Łódź zatrzęsła się gwałtownie, deski podłogowe jęknęły pod wpływem przerażającego napięcia. Stalowe liny holownicze zatrzeszczały, gdy osiągnęły swój limit, napinając się jak struny gitary. Arthur rzucił się do wyciągarki, serce waliło mu w żebra.
Był „szybki” – zaczepiony o coś nieruchomego na dnie morza. Jeśli nie zadziała, naprężenie może wywrócić łódź lub przesłać stalowy bicz przez kabinę. Wrzucił silnik na luz, a cisza po mechanicznym ryku była cięższa niż poranna mgła. Pochylił się nad rufą, mrużąc oczy i patrząc na wirujące fale, w których liny znikały w ciemności. Nie mógł nic zobaczyć przez czarną, nieprzeniknioną powierzchnię Morza Północnego; woda była zimną, ślepą ścianą.
Wiedział tylko, że cokolwiek trzymało jego sieć, było wystarczająco ciężkie, by pociągnąć jego utrzymanie w otchłań, i był tylko jeden sposób, by dowiedzieć się, co stoi mu na drodze.