Chłopiec znika w mroźnym lesie – kilka godzin później jego ojciec słyszy dziwny dźwięk stukania

Samotnie parł naprzód przez kilka metrów, zanim pozostali, poruszeni jego desperacją, podążyli za nim. Dotarli do podstawy grzbietu, ściany z ciemnego kamienia, która w świetle księżyca wyglądała jak forteca. Ślady, które widziała druga drużyna, zniknęły, zakopane pod świeżą warstwą ziemi. Lecieli na oślep, kierowani jedynie szaleńczą intuicją ojca.

Poszukiwania trwały już szóstą godzinę. Członkowie komitetu zaczynali słabnąć, ich ruchy były ociężałe i powolne. Nawet szeryf wyglądał na zmartwionego, gdy sprawdzał zegarek. Temperatura spadła znacznie poniżej zera. W tych warunkach ciało małego dziecka nie byłoby w stanie utrzymać ciepła przez dłuższy czas.