Weterynarz zapewnił, że z jej psem wszystko będzie w porządku — później jednak w klinice pogotowia weterynaryjnego odkryto tę przerażającą prawdę…

Copper miał pięć lat, kiedy sytuacja zaczęła się zmieniać. Na początku zmiany były powolne — lekkie obciążanie lewej przedniej łapy podczas porannych spacerów, niechęć do wskakiwania do samochodu tak, jak to zawsze robił. Rachel to zauważyła, tak jak zauważa się rzeczy u kogoś, kogo codziennie bacznie obserwuje. Wspomniała o tym koleżance, która stwierdziła, że starsze labradory tak robią. Zużycie organizmu. To pewnie nic poważnego.

Dała temu dwa tygodnie. Kulejąc nie ustąpiło. Niektóre poranki były gorsze od innych, ale kulewanie nigdy całkowicie nie ustępowało. Copper nadal dobrze jadł, merdał ogonem i witał ją przy drzwiach, więc wmawiała sobie, że to nic poważnego. Umówiła się jednak na wizytę u dr. Harmona, bo zawsze tak robiła, gdy coś wydawało się nie w porządku.

Klinika miała wolny termin w środę. Wzięła pół dnia wolnego w pracy, zawiozła Copper’a i usiadła w poczekalni, trzymając go przytulonego do swojej nogi. Nie martwiła się szczególnie. Nie miała powodu, by się martwić. Po prostu robiła to, co robi odpowiedzialny właściciel.