Victor roześmiał się. „Spokojnie – powiedział do Ethana. „Wszyscy jesteśmy po tej samej stronie” Potem spojrzał na Marę i dodał: „Jest naprawdę opiekuńcza, prawda?” Mara usłyszała obelgę ukrytą w pozornie lekkim komplementem. Ethan też to usłyszał i jego uśmiech natychmiast zniknął.
Przez następny tydzień Ethan nie spał, czytając wiadomości e-mail i sprawdzając, kto został skopiowany. Mara obserwowała, jak porusza się inaczej – bez wdzięku, z większym skupieniem. Poprosił o dzienniki dostępu. Poprosił o notatki z kalendarza. Zaczął traktować Victora jak problem, a nie wybawcę.