Wyśmiewali ją na imprezie biznesowej jej brata – ale nie mieli pojęcia, co naprawdę robi..

„Posiadałam bazowe IP” – powiedziała Mara – „i kontrolowałam klucze licencyjne dla głównego systemu” Pokój ucichł w nowy sposób. Ludzie przestali się uśmiechać, ponieważ szybko myśleli o tym, jak zmieniły się równania.

Mara stuknęła raz w swój telefon. Na dużym ekranie centralny panel funkcji zamrugał i zmienił kolor na szary. Pojawił się czysty komunikat: Wymagana autoryzacja. Dyrektor generalny nabywcy zamarł w połowie gestykulacji. Kilku inwestorów pochyliło się do przodu, nagle czujni.