Desperacko szukając odpowiedzi, Mark załadował Duke’a do samochodu i udał się do weterynarza. Wyjaśnił nagłą agresję, rzucanie się na łóżeczko i nieustanne szczekanie. Weterynarz przeprowadził pełne badanie, sprawdzając wszystko, od infekcji ucha po problemy neurologiczne. Po godzinie oczekiwania weterynarz wrócił ze zdziwioną miną. „Fizycznie, Duke jest doskonały” – poinformował. „Nie odczuwa bólu, nie choruje, a jego badania krwi są bez zarzutu”
Weterynarz zasugerował, że Duke miał po prostu trudności z dostosowaniem się do „nowej dynamiki stada” Zalecił feromony uspokajające i dodatkowe ćwiczenia, teoretyzując, że pies był po prostu przytłoczony obecnością dziecka. Mark wrócił do domu bardziej sfrustrowany niż kiedykolwiek. Jeśli z Duke’iem nie było fizycznie nic nie tak, to zachowanie było czysto behawioralne – co oznaczało, że było to coś, czego nie można było „naprawić”
Jazda do domu była cicha, z wyjątkiem ciężkiego oddechu Duke’a na tylnym siedzeniu.