Arthur zaczął chwytać kamienie i wkładać je do grubych, wzmocnionych rękawów i tułowia antycznego kombinezonu, używając go jako prowizorycznego, wytrzymałego worka. Płótno było sztywne, ale wytrzymało. Pracował metodycznie, wypełniając wydrążone nogi i klatkę piersiową połyskującą rudą, aż kombinezon był nadęty.
Gdy relikt był już wypełniony jego znaleziskiem, przeciągnął obciążony kombinezon w stronę swojej sieci. Wepchnął płócienną postać w środek siatki, owijając wokół niej grube nylonowe sznury i mocno ją zabezpieczając, aby nic nie wysunęło się podczas wspinaczki. Gdy zabrakło mu powietrza, zostawił siatkę na dnie morza i zaczął ostrożnie wynurzać się na powierzchnię. Kilka minut później wrócił na pokład Silver Wake.
Sięgnął do sterowników i włączył wyciągarkę; mechaniczny jęk powrócił, a Arthur obserwował, jak stalowe liny naprężają się, powoli wyciągając kombinezon – i ukrytą w nim fortunę – z ciemności.