Wciągarka szumiała miarowo, a jej rytmiczny, mechaniczny puls był jedynym dźwiękiem na tle szumu fal. Arthur pochylił się nad relingiem, a jego oczy skupiły się na miejscu, w którym lina przebiła wzburzoną powierzchnię. Silver Wake z łatwością utrzymywał linę, gdy sprzęt zaczął się podnosić. Obserwował napięcie liny, upewniając się, że sieć nie kołysze się zbyt szeroko, gdy zbliża się do łodzi.
Wtedy mosiężny hełm wynurzył się na powierzchnię, połyskując tępo w popołudniowym świetle. Kombinezon wynurzył się, wyglądając jak dziwny, ociekający pasażer, którego płócienne kończyny utrzymywały kształt schowanej wewnątrz rudy. Woda wylewała się z rękawów cienkimi strumieniami, gdy sieć pokonywała fale. Arthur odchylił wysięgnik do wewnątrz, prowadząc połów przez otwarty pokład. Płynnym ruchem dźwigni opuścił przekładnię.
Skafander osiadł na pokładzie ze stłumionym łoskotem, a Arthur stał w nagłej ciszy, wpatrując się w połyskujący ładunek, który udało mu się sprowadzić z otchłani.