Ręce Arthura drżały, gdy sięgał po sieć. Nie myślał o historii kombinezonu ani o epoce, do której należał; jego uwaga była całkowicie skupiona na zawartości płóciennego brzucha. Pracował z wymuszonym opanowaniem, a jego palce lekko grzebały w mokrych, zaciśniętych węzłach. Ostrożnie rozplątał nylonowe sznurki, których użył do zabezpieczenia relikwii, odklejając siatkę centymetr po centymetrze, aby odsłonić pokryte solą płótno.
Z bliska kombinezon wyglądał na jeszcze starszy, a mosiężne elementy hełmu były zżarte i zielone od utleniania. Odpiął ciężką płytę piersiową, zardzewiałe śruby jęknęły w proteście, gdy w końcu ustąpiły. Gdy przód kombinezonu otworzył się, kamienie wysypały się na mokry pokład. Z dala od mętnych głębin i w bezpośrednim świetle słońca ruda wyglądała wspaniale. Ciemny, żwirowaty wygląd zewnętrzny był drugorzędny w stosunku do żył bursztynowego złota, które wiły się przez każdy kawałek.
Złapały światło, świecąc ciepłym, miodowym blaskiem, który zdawał się pulsować na tle szarego drewna łodzi. Podniósł jeden z nich, wycierając kciukiem pozostały muł i obserwował, jak złoto mieni się pod powierzchnią.