Przesunęła po stole stare zdjęcie USG. „Zostało zrobione siedem lat temu Na początku zauważyłem tylko rozmazaną małą dłoń dziecka. Potem położyła mój nowy skan obok niego i wskazała na tę samą niezwykłą krzywiznę małego palca. „To rzadkie, dziedziczne i samo w sobie nieszkodliwe” – powiedziała. „Widziałam to tylko dwa razy” Spojrzałem na nią. „Raz dzisiaj” – powiedziałem cicho. Przytaknęła. „I raz wcześniej, kiedy byłam konsultantem w sprawie innego lekarza. Ojciec na tym spotkaniu użył innego imienia, ale to był twój mąż” Roześmiałam się, bo to zdanie było zbyt absurdalne, by mogło być prawdziwe. Adrian czasami kłamał w drobnych sprawach – gdzie był, kto dzwonił – ale nie w tym. Nie o innej tożsamości.
Dr Shah nie zareagowała. Po prostu otworzyła teczkę i odwróciła zdjęcie w moją stronę. Przedstawiało Adriana, młodszego, ale bez wątpienia jego, stojącego obok ciężarnej kobiety na jakiejś imprezie charytatywnej. Jego ramię otaczało jej talię. Oboje uśmiechali się do kamery. „Miała na imię Rebecca” – powiedział dr Shah. „Była pacjentką, którą znałem. Zanim zrozumiała, jakiego rodzaju mężczyznę poślubiła, zdążyła już rozdysponować większość swoich pieniędzy i nie miała nikogo wokół siebie. Najpierw ją odizolował. Dlatego kazałem ci odejść”